Festiwal Warsaw Tattoo Convention 2021

Festiwal Warsaw Tattoo Convention 2021 był mocno oczekiwanym przez nas wydarzeniem. Potrzebowaliśmy czasu na integrację ale i powrót do relacji z innymi artystami. Tymi prawdziwymi ludźmi, z którymi co najmniej kilka razy do roku takie wydarzenia umożliwiały spotkanie. Dlatego padło hasło, wszystkie ręce na pokład i w pełnym składzie zameldowaliśmy się na stadionie Legii Warszawa. 

 

Cele założone przed wyjazdem zostały w pełni osiągnięte. Po pierwsze, integracja odbywała się jeszcze dzień przed konwencją a jej intensywność potwierdził patrol policji, który kilkukrotnie musiał interweniować w hotelu. No ale nikt nie mówił, że jesteśmy grzeczne dzieci a strat nie wyrządziliśmy ani nikogo nie skrzywdziliśmy. Trochę nam się jedynie przesunęła godzina ciszy nocnej.

Teraz po drugie, bardziej poważnie, udało nam się pięknie zaprezentować. Mieliśmy świetnie prezentujący się boks wystawienniczy o 12 metrach długości. Był jednym z najwiekszych podczas całego wydarzenia a także mocno pracujący przez dwa dni. Sztorm na pewno wielu osobom utkwił w pamięci.

Po trzecie wystawiliśmy kilka prac, co prawda nie zdobywając nagrody, jednak tatuatorzy Sztormu dopiero zdobywają doświadczenie na tego typu wydarzeniach. Szczególnie na imprezach takich jak WTC konkurencja jest nie samowita a starzy wyjadacze konwentowi starają się tam nie dać miejsca młodym. Po prostu jest to prestiżowy konwent tatuażu. Jednak z drugiej strony, nie mamy się czego wstydzić. Szczególnie Maciej, Gronek i Bogdan wystawili wspaniałe tatuaże. Wielki szacun za tak duże, autorskie, przemyślane i fantastycznie wykonane prace. Oczywiście szacun również, a może przede wszystkim dla ich klientów, którzy wytrzymali dwudniowe tatuowanie.

Kolejnym sukcesem była niespodzianka.

Pamiętacie może, jak braliśmy udział w akcji “Tatuatorzy dla Afryki”? W Warszawie pojawiła się organizatorka tego wydarzenia i wręczyła nam nagrodę dla studia, które zebrało największą ilośc pieniędzy wśród kilkudziesięciu biorących w niej udział. Szczególnie cennym prezentem było obrazek namalowany przez jednego z chłopców, którzy uczą się w tej afrykańskiej szkole.

Podsumowując bardzo fajny weekend i nie możemy się już doczekać krakowskiego Tattoofestu. Przecież nie organizowaliśmy go już od dwóch lat a taka przerwa powoduje nie samowitą tęsknotę. Mam nadzieję, że minie wreszcie ten zły czas a inny się nie wydarzy i znowu będziemy mogli w Krakowie gości wielu, wspaniałych tatuatorów z za granicy!

Z pozdrowieniem i podziękowaniem dla organizatorów:  Radosław Błaszczyński

NASZ BLOG 

0
Ile kosztuje tatuaż i dlaczego?Historia studia tatuażu na YouTube