Marcin Doktor znaczy piercing

Marcin Doktor znaczy piercing a to znaczy, że gościliśmy w Trójmieście prawdopodobnie najlepszego specjalistę od przekłuwania. Chcecie przeczytać pewną historię?

Jest rok 1999. Moja żona kilka lat wcześnie zostaje “wydziedziczona” z domu przez mamę. Oczywiście z powodu kolczyka. Nam właśnie nie wyszedł interes, Kudi straciła pracę i zaczęły się dylematy, co dalej?

Tatuowałem się wtedy w Krakowie u Mirka Szczotki na ul. Studenckiej. Było to jedno z pierwszych studiów tatuażu w Polsce a sam tatuator jednym z najbardziej rozpoznawalnych wówczas w kraju. Wymyśliliśmy, że może Kudi zostani piercerką? Były wówczas bodaj dwie osoby, które się tym zajmowały w Krakowie. Pani Krysia, która wygladała i podchodziła do przekłuć tak jak możecie sobie wyobrazić co kryje się pod “Pani Krysia”. Drugą osobą była Ania Balachowska. Ta z kolei wiedziała co robi i jak na tamte czasy robiła to bardzo dobrze. Poprosiliśmy Szczotkę, czy może to Kudi robić u niego w studio i w zamian za to nieco pomagać. Zgodził się.

Skąd można było się nauczyć wtedy piercingu? Nie było internetu a przynajmniej nie tak wyglądającego jak dzisiaj. Zamówiliśmy więc kasety instruktażowe VHS o przekłuciach tradycyjnych oraz intymnych. Następnie, trzeba było zdobyć kolczyki. Uzbieraliśmy 2 tysiące złotych i z tą gotówką Kudi pojechała do hurtowni kolczyków w Niemczech. Na zakupy. Autokarem. Nie było jej 3 dni…

Tak pozyskaliśmy kolczyki i igły do piercingu, które dały nam asortyment na ówczesne czasy wręcz nie spotykany. Samo przekłuwanie stało się szybko pasją i zawodem Kudi. Wkrótce mieliśmy ogromną ilość klientów, szczególnie po założeniu już własnego studia tatuażu. Krakowski Kult Tattoo powstał w 2001r.

Potrzebowaliśmy drugą osobę do przekłuwania.

Pojawili się wtedy w Krakowie dwaj fascynaci modyfikacji ciała. Łukasz Bam Kaczmarek, znany obecnie głównie ze swoich tatuaży oraz właśnie Marcin Doktor, wtedy po prostu Krzywy. Nie mogliśmy zatrudnić obu i postawiliśmy na Bamika, który przez wiele lata pracował w Kulcie jako piercer, pomagał na recepcji, w magazynie Tattoofest by wreszcie zostać tatuażystą. Marcin Doktor trafił do innego studia tatuażu w Krakowie. Utrzymywaliśmy ze sobą kontakty jednak nasze drogi skrzyżowały się dopiero ponownie kilka lat temu. Kult potrzebował doświadczonego piercera. Spadł nam więc jak z nieba z propozycją współpracy. Sam piercing wydawało się, że lata świetności i boomu, ma już za sobą. Okazało się jednak po dwóch latach pracy Marcina w Kulcie, że ludzie wciąż chcą sobie robić kolczyki. Jego praca, podejście do klienta, profesjonalizm to magia, która przyciąga jak magnez.

Znowu piercing, jak za czasów Kudi, która w międzyczasie odeszła z branży, zakwitł w krakowskim studiu tatuażu. Dzisiaj, właśnie Marcina Doktora, jedną z legend polskiego body modyfication, możemy dzięki tym latom budowania szacunku i wzajemnych relacji gościć w siostrzanym studiu dla Kultu, czyli Sztorm Tattoo Studio w Gdańsku.

Mamy nadzieję, że i ze Sztormu wkrótce wyjdzie wiele osób uszczęśliwionych nowym przekłuciem.

Śledźcie wydarzenia w Sztormie 🙂

Marcin Doktor znaczy piercing!

Radek

0
Wiele osób przychodzi do naszego studia Kult Tattoo marząc o zostaniu tatuatorem, ale ich portfolio świeci pustkami. Gdy on sklejał swoje, miał problem, jakie prace umieścić, co wybrać spośród kartonów pełnych obrazów, szkiców, rysunków i rzeźb. Jak sam mówi – robienie trzech projektów tygodniowo to za mało, nie ma drogi na skróty. Jeśli ktoś chce być dobrym tatuatorem, inaczej do tego nie dojdzie. Pokora, zaangażowanie i praca nad sobą to według niego najważniejsze aspekty, które decydują o sukcesie. Bemben ma ich już trochę na koncie, ale największym jest zapewne uznanie klientów, którzy często na termin do niego czekają nawet rok.