Tatuatorka w Sztorm Tattoo StudioJustyna Yuka i ilustracja surrealistyczna

Justyna Yuka i ilustracja surrealistyczna zamieniają się w tatuaże. Ta nowa osoba w Sztormie zaczyna od tego co najlepsze a mianowicie pięknych projektów. Na wstępie poczytajcie co ma wam do powiedzenia a następnie umawiajcie się na tatuaże. Na razie ma status praktykantki ale ręczymy za jakość. Justyna Krzywicka i Sztorm Tattoo Studio zapraszają.

1. Jak daleko jesteś w stanie sięgnąć pamięcią do swojego rysowania i jak to ewoluowało po kolei do dzisiaj?

Kredki i pisaki były od zawsze w zasięgu mojej ręki. Wyraźnie pamiętam jak w wieku 5 lat siedzę przy kuchennym stole w rodzinnym domu i rysuję tęczowe zające oraz drzewa. Wtedy godzinami tworzyłam kolejne obrazki, przerysowywałam ulubione postaci z kreskówek a kiedyś nawet pomazałam flamastrami swoje wszystkie lalki…

W szkole rysowałam zwierzątka na zamówienie koleżanek i jednocześnie szkicowałam portrety na tyłach zeszytów oraz marzyłam o pójściu do liceum plastycznego. Udało się, ale poza ogromną swobodą twórczą było to też 5 lat solidnej praktyki rysunkowej, studiowanie martwych natur i pierwsze projekty graficzne. Kolejnym etapem była pracowni ilustracji na Wydziale Grafiki gdańskiej ASP, gdzie powoli zaczął się kształtować mój styl. 

Z ołówków przesiadłam się wtedy na patyki, które maczałam w czarnym tuszu, rysując ekspresyjne, wyimaginowane postaci i krajobrazy. Z czasem poczułam jednak potrzebę stawiania bardziej precyzyjnych linii i dzisiaj tworzę grafiki. Są one oparte na konkretnym, czarnym konturze, wypełnieniach i kropkach.

2. Teraz następuje kolejna zmiana techniki. Tatuaż. Co w tym widzisz fascynującego? Dlaczego decyzja o pracy w studio tatuazu? Co myślisz po pierwszym kontakcie z tą formą sztuki?

Zmiana i to konkretna, bo rysowania na kartce papieru nie można z tym nijak porównać! Tatuaż to dla mnie ciekawa forma ozdoby ciała, poprzez którą człowiek staje się jakby żywą galerią sztuki. Czuję, że moja stylistyka może się dobrze przyjąć w tej branży, a szansa, że mój projekt zostanie na czyimś ciele już na zawsze, bardzo mnie pociąga. Tymczasem widzę na horyzoncie mnóstwo pracy 

3. Czy coś może ekstra cię zmotywowało do tego kroku? Może trafiłaś na żywo lub przez net na jakiś tatuatorów i stwierdziłaś – ja też mogę? Opowiesz o tym?

Od dłuższego czasu podglądałam prace wielu utalentowanych tatuatorów w tym też osób, które znam z liceum czy studiów i są naprawdę świetne w tym co robią. Na pewno było to dodatkowym motywatorem, bo skoro one po tym samym kierunku dają radę, to dlaczego nie spróbować. Myślę też, że ciekawym doświadczeniem, które popchnęło mnie w tę stronę było wzięcie udziału w projekcie TravelInk. Troje ludzi z pasją podróżowało po różnych zakątkach Polski, zdobiąc tatuażem chętnych wzięcia udziału w projekcie w zamian za gościnę.

4. Naprawdę brałaś udział w Travelink? Opowiedz proszę jak to wyglądało i co myślisz o takim jakby nie było, szerszym podejściu do tatuowania jak tylko zamknięcie się na całe życie w jednym studiu tatuażu.

Tak, super inicjatywa! Gościliśmy razem z moim partnerem twórców projektu u siebie w domu na Kaszubach. To były 3 dni razem pod jednym dachem, był czas na wspólne jedzenie, rozmowy no i oczywiście tatuaże  Otrzymaliśmy wzory oparte na symbolice słowiańskiej i nordyckiej. Myślę, że warto być otwartym na różne możliwości, a jeżeli wszystko odbywa się profesjonalnie i z zachowaniem bezpieczeństwa to jestem za!

5. Co chciała byś powiedzieć swoim przyszłym klientom? Dlaczego ciebie mają wybrać?

Dobrze się czuję w klimatach baśniowych, leśnych i surrealistycznych, więc jeśli macie ochotę na odrobinę magii to zapraszam! Projektuję oryginalne wzory w graficznym, ilustracyjnym stylu. To dopiero początek ale szybko się uczę, chodźcie póki mam dużo wolnych terminów.

Kontakt TUTAJ do Justyna Krzywicka w gdańskim salonie tatuażu Sztorm.

0
Konwencja tatuażu w WarszawieCandy Ink kolorowy tatuaż