Davee Blows w Gdańskim studiu

Avatar

Davee Blows w Gdańskim studiu

Davee Blows w Gdańskim studiu tatuażu to był absolutnie nie powtarzalny czas. Najbardziej szanowany i rozpoznawany tatuator z Polski na świecie w Sztormie!

W skrócie tylko napisze kilka faktów. A właściwie jeden najważniejszy. Jest od 8 lat w podróży. Wystarczy jeden raz zobaczyć jego tatuaże, żeby można już następnym razem bezbłędnie rozpoznać na ciele kogoś innego. O tym wszystkim co robi, co się dzieje w światowym tatuażu a także przyziemnych, ludzkich sprawach, mieliśmy okazję rozmawiać w długie wieczory. Zobaczcie, krótką, filmową relację:

Jako bonus przeczytajcie wywiad, jaki zrobiłem z Daveem z 2008 roku! 11 lat temu!

1. 2008 rok był dla ciebie bardzo ciekawy, a jeszcze się nie skończył. Pomijając aspekty życia prywatnego i między innymi pierwszy gips na nodze co stało się w twoim zawodowym życiu?

Hehh TAK, zdecydowanie muszę wytatuować  sobie datę  2008 pod koniec roku.  Gipsu naszczescie się już pozbyłem, ponieważ strasznie swędziało:P kto nosil folie dlużej niż 3 doby wie o czy mowie…rok 2008 pozwolił mi spełnić wiele marzeń jak i odhaczyć parę fajek na karcie celów życiowychJ.  Moą największą ambicją na ten rok było robienie jak największej ilości prac autorskich i szczęśliwie teraz, pod koniec roku, mogę się pochwalić szerokim gronem wiernych i zadowolonych klientów- jesteście najlepsi! 

2. Kochasz podróże. Którą wspominasz najlepiej? Zawsze twoje podróżowanie wiąże się z tatuażem. Opowiedz o swoich podróżach i tatuażach.

Najlepiej wspominam podróże do odległych zakątków świata, czyli kilkukrotne wizyty w Japonii i ostatni pobyt w Stanach. Każda daleka podróż to niezpominane przeżycia, nowa kultura i inni ludzi, dlatego warto być tatuażystą- daje ci to możliwość zobaczenia tego wszystkiego, „work and travel” hehe. Warto zaznaczyć, że w każdą dlaeką podróż udaję się sam, nigdy nie rezerwuję sobie hoteli, nie czytam przewodników i nie mam mapy- wszystko staje się jedną wielką przygodą!

3. Byłeś w All Or Nothing w Stanach przez kilka dni. Jak wygląda tamto studio, atmosfera w nim, podejście tatuatorów do swojej pracy, zarządzanie przez Brandona Bonda etc.

W All or Nothing 90% załogi nosi brodę. Mają też broń. Już pierwszego dnia zapoznałem się z 9mm, którą każdy wozi w swoim pick-up’ie pod siedzeniem. Samo studio to genialne dziecko biznesmena Brandona, codziennie pracuje tam 7-10 tatuażystów, gdzie 3 lub 4 wykonuje duże autorskie prace, a reszta pełni funkcje street  shopu- biorą wszystko. Poznałem tam jednych z najsympatyczniejszych i najbardziej otwartych ludzi w życiu, bardzo pomocnych i którzy pomimo 12 godzinnego trybu pracy, potrafią kolejne 5 spędzić na zabawie, żeby następnego dnia znowu pracować cały dzień. Oni są nieśmiertelni!

4. Jesteś jednym z niewielu tatuatorów jakich znam, którzy mają przemyślane tatuaże na swoim ciele. Jak to robisz? Jak dobierasz sobie artystów? Opowiedz nam historię swoich tatuaży.

Każdy mój tatuaż jest dla mnie lekcją. Kiedy chciałem nauczyć się robić kolory- nie mógł to bć nikt inny jak Junior, po parę sztuczek kompozycyjnych udałem się do Lu’s Lipsa, old school- Timo z Hamburga, a po bajkowy tatuaż do Eda. Nie jest dla mnie ważne tak naprawdę co mam wytatuowane i gdzie- ważne jest kto jest wykonawcą i czego się nowego mogę się nauczyć.

5. Pochodzisz z Torunia i tam zaczynałeś tatuować. Jak wspominasz tamten okres? Koledzy, osiedle, graffiti i pierwsze dziarki?

Ten okres wspominam baaaardzo fajnie! Podstawą dla mnie było grafitti i wykazanie się przed kolegami kolejnymi pracami, tatuaże były gdzieś z boku, ale zawsze dookoła mnie. Moi koledzy mieli szybko pokaźne kolekcje, ja doszedłem do tego później. Start był ciężki – osiedle, maszynka ze struną i parę okropnych, trójwymiarowych wzorków. 

6. Później pierwszy wyjazd do Londynu. Było to odważne czy spontanicznie-szalone? Opowiedz jak to wyglądało? Jaki na ciebie miał wpływ Londyn i ludzie których tam poznałeś?

 Pojechałem odwiedzić mojego przyjaciela Maćka, miałem zostać tydzień, a zostałem 9 mcy. Przez cały ten okres ukrywałem swoje pochodzenie (hehhe). Poznałem tam wielu ciekawych ludzi, zetknąłem się pierwszy raz z prawdziwym światem tatuażu, który znałem tylko z gazet. Wszyscy dookoła mnie mieli rękawy, tunele, implanty, co było mega zajebiste jak dla 19 latka. Trafiłem tam do słabego studia, w którym masowo robiłem tribalki, inicjały i cały najgorszy sort katalogówek. Co gorsza robiłem te tatuaże nie mając pojęcia jak powinna pracować maszynka ( do dziś nie wiem :P), ale pracodawcy byli zadowoleni i płacili mi grubą kasę, więc pierwsza próba samodzielności zaliczona.

7. Który z polskich tatuatorów wywarł na ciebie pozytywny wpływ i dlaczego?

Junior. Od kiedy pierwszy raz wpadł mi w ręce brukowiec  “ciało i sztuka”, jedyne co przyciągało moją uwagę to kolejne wielokolorowe prace Juniora. Wyróżniały się one na tle wszystkich nieśmiertelnych biomechanik i demonów. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że muszę natychmiast pojechać do tego kolesia i zobaczyć jak on to robi, jak pracuje jego mózg?! Po kilku(lub kilkunastu) wizytach mam za sobą wiele godzin obserwacji, rozmów i wskazówek. Jestem naprawdę wdzięczny Juniorowi, mojemu idolowi, za  to że był dla mnie wielką mobilizacją i kopał mnie po dupie, zamiast po niej głaskać! Do dziś jest jedyny  w Polsce. Wszystkiego najlepszego Junior!!!

8. Co myślisz o innych polskich tatuatorach twojego pokolenia? Myślisz, że jest coraz więcej młodych, zdolnych, którzy maja szansę wyrobić sobie europejską markę? Czy samo dobre tatuowanie wystarczy czy potrzeba więcej wszechstronności w działaniu?  

Nie czuję się na tyle zdolny, żeby wypowiadać się w imieniu innych. Widzę, że coś sieę dzieje na polskiej scenie tatuażu, ale jest tego zdecydowanie za mało. Brakuje nam ludzi z dużą ambicją, którzy potrafią poświęcić się w 100% tatuażu, a jest to jedyna droga do sukcesu. Wielu świeżaków to kolesie, którzy mają szansę wkrótce rozbić rynek „starych wyjadaczy” . Marcin z Saurona, „Świeżak” z Rock’n’Ink, Kosa Z Art-Line, Anabi czy Rogal mają wielki talent i są przyszłością sceny.  Pozdroo☺

9. Poznaliśmy się w Grudziądzu trzy lata temu. Szukałeś pracy i wkrótce po konwencji znalazłeś ją w krakowskim Kulcie. Dlaczego traki wybór? Próbowałeś gdzieś indziej?

Pojechałem do Grudziądza z zamiarem znalezienia Pracy hehe. Od Karola z Workhouse’u dostałem cynk, że wielce utalentowany artysta ze Śląska poszukuje kogoś do pracy, ale spotkałem się z nieuprzejmą odmową, za co na dziś dzień jestem losowi wdzięczny. Tego samego wieczoru blisko zakolegowałem się z Lewym (ex-kultowiec) i z jego pomocą trafiłem do Kultu.

10. Pracujesz już w Kulcie 2,5 roku. Jak na ciebie to wyczyn nie lada. Dlaczego? Jakie plany na najbliższy czas? Nie ciągnie na zachód?

 Nie ciągnie! W naszym kraju jest starsznie dużo do zrobienia, bo przecież większość już na zachód uciekli. Tak naprawdę Kult to moje miejsce i to dopiero początek naszej współpracy.

11. Chciałbyś kiedyś mieć własne, 100% customowe studio? Wymarzone miejsce i dlaczego?

Na dziś dzień nie czuję się na siłach, żeby prowadzić własny biznes, jestem na to zbyt dziecinny. Ale mam pewne plany…

12. Jesteś stosunkowo jednym z nielicznych artystów polskich posiadających wyraźny, sprecyzowany styl. Twoje prace są wesołe, kolorowe, bajkowe i nierzeczywiste. Dlaczego właśnie to?

Bo nie umiem tatuować w żadnym innym stylu hehhe. Ostatnio robiłem tribalka i wyszedł bardzo niepoprawnie, chyba za dużo robię tych szalonych, bajkowych tatuaży. Jak już raz zacząłem- nie ma odwrotu! Mam świadomość, że mam zaległe lekcje do odrobienia, takie jak tatuaże cieniowane, ale nad tymi pracami skrycie pracuję na znajomych i przyjaciołach, na razie nie wystawiam ich za bardzo na światło dzienne, może kiedyś opublikuję parę czarno-białych rękawów jeśli będę sądził że są wystarczająco dobre.  

13. Z łatwością przychodzi ci rysowanie wzorów. Lubisz tworzyć swoje  zwariowane projekty? Czym jest rysunek w twoim życiu?

Rysunek to wszystko! Dobry rysunek to dobry dzień. Staram się przynajmniej 2-3 godziny dziennie poświęcać na rysowanie. Namawiam też do tego ludzi dookoła mnie, fajnie jest wspólnie rysować. Okazyjnie wpada do mnie Bam i malujemy całą noc akwarelkami, kreatywnie spędzając czas. 

14. Bronisz się przed kopiowaniem innych cartoonowych artystów. Czy to ci się udaje? 

To zależy… czasami spędzam wiele czasu na przeglądaniu prac moich idoli i potem wyraźnie odbija się to w moich rysunkach. Jednak bronię się przed tym i czerpię inspirację z bajek, gier video i muzyki.

15. Udzielałeś ostatnio wywiadu do jednej z amerykańskich gazet o tatuażach. Około trzy miesiące temu do holenderskiego portalu tatuatorskiego. Na zagranicznych konwencjach masz zawsze dużo pracy i tatuujesz crazy rzeczy. Jak myślisz, dlaczego jest tak duże zainteresowanie właśnie takimi wesołymi tatuażami?

Myślę i wierzę w to, że ludziom znudziły się i opatrzyły oklepane tradycyjne motywy, tatuaże “japońskie” i inne szatany. Ludziom brakuje świeżości i czegoś nowego, a takie rzeczy tylko u Dawitttka:D Tak naprawdę w charakterystycznym bajkowym stylu tatuuje ok. 10 osób w Europie, co czyni ten styl bardzo elitarnym  i dobrze się w tym odnajduję. 

16. Co myślisz o pracy na konwencjach? Które są twoje ulubione, na których chciałbyś się znaleźć, a które po prostu odwiedzić i dlaczego? Wyjazdy są kosztowne i burzą harmonogram pracy, wprowadzają sporo haosu i wymagaja zorganizowania. Czy warto?

Kocham konwencje! Są w pytkę, a przynajmniej większość. Do najfajniejszych dotychczasowo wyjazdów mogę zaliczyć Tattoobaten, Paryż i coroczne wyjazdy do Pragi. To są imprezy, na które zamierzam wracać co roku. A jako zwiedzający bardzo miło wspominam Vianden, Mediolan i Tokio.

Mimo iż wiąże się z tym trochę chaosu zawsze warto pojechać na konwencję, można podłapać sporo od lepszych od siebie, poznać ludzi, pozwiedzać i poimprezować na afterparty! Takie rzeczy jak nadzwyczajny coroczny ból głowy po 10godzinnej podróży do Pragi, czy godziny, które trwały wieczność w amsterdamskich coffeeshop’ach pozostaną w pamięci na długo.

17. Miałeś udzielić wywiadu do innej, polskiej gazety „Tatuaż ciało i Sztuka”. Dlaczego do tego nie doszło?

A czy ten magazyn niższych lotów jeszcze istnieje? 

18. Jak spędzasz wolny czas. Twoje pasje i zamiłowania poza tatuowaniem.

Zakochałem się i od tamtej pory nie mam wolnego czasu…Od kilku miesięcy definitywnie skończyłem z imprezowaniem, praktycznie cały czas spędzam z moją ukochaną i robimy wiele fajnych rzeczy, ale o tym cicho.

Od jakiegoś czasu zajmuję się też przerabianiem Munnies – winylowych figurek, z którymi można zrobić wszystko (zainteresowanych odsyłam na stronę kidrobot.com). Jest to bardzo popularna zajawka w Stanach i Japonii i właśnie wchodzi z wielkim impetem do Europy.

19. Kilka słów do swoich przyjaciół i do wszystkich tych, którzy oddali swoje ciało w twoje ręce.

Mam nadzieję, że niewielu z was odkryło że ma wirusa HIV. Ale pamiętajcie moje tatuaże są po to, by was rozweselać w tych trudnych chwilach. Kocham Was: Monique, Kult-ekipa, ekipa Juniorink, wierni klienci, dla których zawsze zapominam narysować wzorów, dj Pauler i Zośka, dj Dam, Kamilek i Inga, król królów- Leim i całe BDK, scare11, mefi 100, michał fryzjer, timo, lionel, muras, zbir i jeden z najlepszych przyjaciół ever, który powinien wreszcie uciec z Wąbrzeźna!(kocham Cię, Maciek). SZATAN !

 

Więcej ciekawostek z życia Sztormu TUTAJ